Legendy bretońskie

Najważniejsze wątki legend bretońskich

Ewa Waliszewska

Według Słownika terminów literackich legenda to „opowieść o treści fantastycznej nasyconej pierwiastkami cudowności i niezwykłości, szczególnie z życia świętych, apostołów i męczenników zasłużonych w krzewieniu wiary chrześcijańskiej”. Tradycja gatunku sięga czasów średniowiecza i była akceptowaną przez Kościół formą popularyzowania katolicyzmu.

Podania to z kolei opowieści, początkowo przekazywane ustnie, związane z jakimiś rzeczywistymi zdarzeniami, postaciami i miejscami, mówiące o początkach jakiejś zbiorowości ludzkiej, władcach i bohaterach narodowych. Na podobieństwo baśni i mitów, podania również zawierają elementy fantastyczne i oparte są na wierzeniach (w czarownice, duchy itp.).

Powszechnie uważa się, że Bretania to kraina legend i podań. Do dziś zadziwia nas wyobraźnia prostego ludu bretońskiego, który potrafił przełożyć swoje marzenia i emocje na poetycki język opowieści o świętych, cudownych miejscach i magicznych przedmiotach.

Legendy związane z konkretnymi miejscami

W Bretanii każda miejscowość, każda fontanna, każdy zabytek megalityczny mają swoją historię, często na poły legendarną. Z legend właśnie dowiadujemy się np. skąd wzięło się około 5 tysięcy menhirów ustawionych w rzędy w Carnac – to nic innego jak zamienieni w kamienie przez papieża Korneliusza żołnierze rzymskich legionów. Święty Korneliusz jest postacią historyczną. Żył w III wieku. Skazano go na wygnanie z Rzymu. Ciekawy jest moment, w którym prawda historyczna przechodzi w legendę: Korneliusz ucieka z Rzymu i… dociera aż do dalekiej Bretanii.

Inna legenda o menhirach to „Kamienie z Plouhinec”. Trudno ją usytuować w czasie. Dowiadujemy się tylko, że menhiry z okolic Plouhinec raz do roku opuszczają swoje stanowiska i biegną do pobliskiej rzeki Etel, by zaspokoić pragnienie. Do głosu dochodzi tu element wierzeniowy, magiczny – werbena opleciona pięciolistną koniczyną chroni przed stratowaniem przez biegnące menhiry, a zwierzęta w bożonarodzeniową noc, tak jak w Polsce, mówią ludzkim głosem.

W konkretnym miejscu  – w zatoce Douarnenez lub na cyplu Raz – rozgrywa się akcja legendy o zatopionym mieście Is, której bohaterami są postaci pseudohistoryczne: król Gradlon, św. Corentin i św. Guénolé czy całkiem legendarne jak księżniczka Dahud.

Lokalni święci, przedmioty magiczne

W legendach bretońskich większość wydarzeń przypisywana jest jakiemuś bóstwu przedchrześcijańskiemu, olbrzymowi, wróżce, bądź któremuś z lokalnych świętych. Ci ostatni często zwyciężają w walce ze smokami, co ma symbolizować zwycięstwo chrześcijaństwa nad dawnymi wierzeniami. Często towarzyszą im zwierzęta: woły, wilki i konie („Fracan, Righall i Brioc„). Lokalnych świętych trudno policzyć. Na pewno jednak należy wymienić siedmiu z nich – biskupów, do dziś nazywanych założycielami Bretanii (Pol, Patern, Malo, Samson, Brieuc, Tugdual i Corentin). Przypłynęli z wyspy Brytanii lub Irlandii i osiedlili się w Armoryce. Święty Ronan był Irlandczykiem. Posłuszny głosowi Bożemu opuścił swą ojczyznę i przeprawił się do Armoryki – jak głosi legenda przypłynął na kamieniu.

Bretończycy z powodu swego ubóstwa często zwabiali przepływające w pobliżu wybrzeża statki za pomocą rozpalanych nocą ognisk. Zwodziły one marynarzy, statki rozbijały się o skały, a rabusie kradli co się dało. Opowiada o tym między innymi legenda – „Kto patrzy na Ouessant, widzi własną krew”. Ten niecny proceder sięga jednak czasów dużo wcześniejszych. Miał z nim do czynienia św. Ronan. Za pomocą otrzymanego od Boga dzwoneczka ostrzegał marynarzy przed rabusiami.

Święci, jak wiadomo, mają z Bogiem kontakt bezpośredni, rozmawiają z Nim, otrzymują od Niego to, o co proszą. Nie dziwi zatem fakt, że św. Corentin dostał od Boga rybkę, której kawałek spożywał każdego dnia, a która w cudowny sposób następnego dnia była znowu cała. Kiedy wyjął ją ze swego źródełka, by nakarmić zgłodniałego króla Gradlona i jego straż, żołnierze wybuchnęli śmiechem. Jednak, ku zdziwieniu wszystkich, odkrojone kawałki natychmiast odrastały. Dzwonek, ryba urastają do roli przedmiotów magicznych, których pełno w legendach i baśniach (m.in. pierścień św. Trifiny czy wspomniana już werbena opleciona pięciolistną koniczyną).

Święci Kościoła powszechnego

Nie można nie wspomnieć o występujących w legendach świętych Kościoła powszechnego. Święci Piotr i Paweł wiodą spór o Bretończyków i schodzą na ziemię, by sprawdzić, czy ten lud chrześcijański jest rzeczywiście tak dobry i pełen miłosierdzia, jak się uważa (legendy pt. „Dienez i Ankou”). To samo w innej legendzie, „Kamienie z Coadri”, sprawdza sam Jezus. Widząc zawziętość i skąpstwo mieszkańców Coadri, zsyła na nich głód przemieniając zasiane ziarno w kamienie  z krzyżykami.

W legendach są też obecni święty Michał Archanioł oraz święta Anna, którą Bretończycy uważali za swoją babkę. Opowiadano, że Anna popłynęła do Nazaretu, by tam urodzić Maryję, a kiedy zadanie wykonała, powróciła do swojej ukochanej Bretanii, do Sainte-Anne-La-Palud.

Legendy wspólne dla całej Bretanii

Istnieją też legendy wspólne dla całej Bretanii, zarówno Dolnej, czyli tej położonej w części zachodniej, gdzie niektóre osoby nadal posługują się językiem bretońskim, jak i Górnej, gdzie zaznacza się więcej wpływów francuskich. Wywodzą się one z mitów sięgających aż do czasów celtyckich i wierzeń druidów. Ich bohaterami są dawne bóstwa, wróżki (w „Czarodzieju Merlinie” – Morgana i Viviana), bretońskie krasnale – korygany (to one właśnie ustawiły kamienie w Plouhinec) i oczywiście Śmierć – Ankou. W Bretanii Śmierć ma postać szkieletu mężczyzny, którego głowa może swobodnie obracać się wokół kręgów szyjnych – musi przecież przeszukiwać teren aż po horyzont w celu wypatrzenia kolejnej ofiary. Jej kosa osadzona jest na trzonku odwrotnie niż zwykle, to znaczy ostrzem na zewnątrz – Ankou kosi bowiem  nie ku sobie, jak to czynią kosiarze, lecz pcha kosę przed sobą. Z jednej strony dzięki budowanym przy kościołach kostnicom, gdzie składano ekshumowane z cmentarza kości, Bretończycy byli do śmierci niejako przyzwyczajeni, z drugiej jednak strony panicznie zawsze jej się bali. I nie bez racji – źle wróżyło spotkanie taczki Ankou czy nawet usłyszenie jej skrzypienia, zwłaszcza nocną porą. Zawsze oznaczało to, że w parafii ktoś umrze.

Najwięcej wiadomości o Ankou, najróżniejszych wierzeniach i przesądach z nim związanych możemy znaleźć w „Legendzie o śmierci” Anatola Le Braza. Z tego właśnie źródła pochodzi historia o nocnej praczce, czyli potępionej duszy, która zmuszona jest prać swój całun, by zadośćuczynić za popełnione grzechy, być może za grzech prania za życia w niedziele i święta.

Bretońskie powieści XIII-wieczne

Do grupy legend zalicza się też bretońskie powieści XIII-wieczne i ich bohatera króla Artura. Akcja opowieści Okrągłego Stołu rozgrywa się zarówno na terenie Brytanii (wyspy) jak i Bretanii armorykańskiej. W przypadku legendy o czarodzieju Merlinie widzimy, że Merlin od czasu do czasu udaje się do lasu Brocéliande, do swej ukochanej Viviany. W tymże lesie, w Dolinie bez Powrotu, mieszka przyrodnia siostra króla Artura, Morgana. Również w Armoryce, na wyspie Aval (co może dziwić wszystkich znających wersje brytyjskie), dochodzi do ostatniej i decydującej bitwy króla Artura z wrogami Brytów. Tutaj też król spoczywa i czeka na chwilę, kiedy Brytania go wezwie.

Podania związane z rzeczywistymi wydarzeniami

Na koniec należy wspomnieć o podaniach związanych z rzeczywistymi wydarzeniami i postaciami, które przybliżają nam historię Bretanii. Legenda „Gdzie ziemia zamienia się w złoto”, jak i wspomniana już legenda „Fracan, Righall i Brioc”, mówią o pierwszych przybyszach do Armoryki z wyspy Brytanii, o założycielach pierwszych parafii, tak zwanych plou (słowo plou zachowało się w wielu nazwach, między innymi Ploufragan, czyli parafia Fracana). W konkretnym kontekście historycznym usytuowana jest też legenda o Konomorze, okrutnym władcy Poheru. W VI wieku dążył on do podporządkowania sobie wszystkich małych hrabstw, będąc w tym niejako poprzednikiem Nominoego[1]. Nieco później te niewielkie hrabstwa lub królestwa (Domnonée, Léon, Poher, Kornwalia i Bro-Ereg) utworzą konfederację i będą aż po IX wiek jednoczyć się w chwili zagrożenia pod wodzą jednego przywódcy – króla. W 799 roku Bretania została co prawda włączona do państwa Karola Wielkiego, jednak nie przerwało to pasma buntów i walk o niepodległość. Na początku IX wieku (818 r.) do walki z Frankami wzywa pozostałych władców książę Morvan, hrabia Léonu i Kornwalii (16 – „Morvan Lez-Breiz”).

[1] Nominoe (br. Nevenou) – książe Vannes, władca Bretanii w latach 845-851.